czyli SZKICOWNIK MYŚLI...
RSS
wtorek, 04 września 2007
Jaka jest prawda?

Palenie to jaskrawy przykład jednej z wielu rzeczy, które wybieramy, aby uciekać od życia - być może Ty, który czytasz te słowa nie palisz papierosów. Ale w Tobie, gdzieś głęboko, kryje się taki sam strach, który powoduje, że uciekasz przed życiem, przed rzeczywistością. Tak naprawdę boisz się żyć prawdziwie, boisz się, że nie dasz rady, że jesteś za słaby, aby udźwignąć swoje decyzje, swoje błędy, niepowodzenia, itp. Uciekasz od rzeczywistości, uciekasz od ludzi, uciekasz od Boga - uciekasz w iluzję, w manipulację, w religię. To wszystko ze strachu.

Ptak, który całe życie spędził w niewoli przelatując z jednego drążka na drugi, będzie bał się wylecieć ze swojej klatki, kiedy otworzysz mu drzwiczki. Mimo, że droga będzie wolna, nie od razu, o ile w ogóle, wyleci z klatki na wolność.

Ty również urodziłeś się w niewoli. Spędziłeś w niej dzieciństwo, młodość, częściowo tkwisz w niej nadal. Niewolą była i jest Twoja nieświadomość, Twoje niewiedza. Dziś drzwi Twojej klatki są otwarte. Prawda jest dostępna, aby Cię wyzwolić z niewoli iluzji i złudzeń. Możesz myśleć samodzielnie, zamiast korzystać z myślowego fast foodu serwowanego w telewizji, w szkole, czasem nawet w kościele, do którego chodzisz co niedzielę. Dlaczego więc tkwisz w schematach? Jaki jest Bóg, w którego wierzysz? Czy czujesz się naprawdę komfortowo i bezpiecznie w stereotypach, które oferują tzw. zrozumienie, wiedzę i mądrość? Myślisz, że wiesz dużo o sobie, o świecie, który Cię otacza, o Bogu, do którego się modlisz, o ludziach, których spotykasz? Tak naprawdę obraz samego siebie kreują inni. Kiedy Cię pochwalą - jesteś z siebie zadowolony, kiedy krytykują - w lustrze widzisz nieudacznika. Sinusoida wznosi się i opada - jednego dnia jesteś zadowolony, następnego podgryza Cię depresja. Podobnie tworzysz sobie swój własny obraz innych, na swój użytek - tych, którym przypiąłeś pozytywną etykietkę lubisz, tych, którym negatywną - ignorujesz, bądź nienawidzisz. Kiedy osoba, której ufałeś zawiedzie to zaufanie - jesteś zawiedziony, czujesz się zdradzony i oszukany, ale tak naprawdę oszukało Cię twoje własne złudzenie, fałszywy obraz tej osoby w Twojej głowie.

A jak jest z Bogiem? Czy czułeś się kiedykolwiek oszukany, lub niesprawiedliwie potraktowany przez Boga? Zrozum, że to oszukał Cię obraz Boga, bożek, dla którego zbudowałeś świątynię w swoich myślach. Jeśli prosisz kogoś o przysługę, jeśli tak naprawdę szanujesz tą osobę, to zrozumiesz, jeśli osoba ta odmówi. Ma takie prawo, tak samo jak Ty masz prawo nie zrobić tego, o co ktoś Cię poprosi. Nie masz obowiązku spełniać żądań innych ludzi, jeśli nie chcesz i nie jest to egoizm. Egoizmem jest oczekiwać, że wszyscy wokół będą spełniać Twoje żądania. Pomyśl o tym. No więc ile to razy czułeś się zawiedziony, kiedy Bóg nie odpowiedział na Twoją modlitwę? Nie uzdrowił Cię, choć tak żarliwie się modliłeś? Nie dał Ci pracy, dziewczyny, rzeczy, której pragnąłeś tak mocno, że byłeś pewien na 100%, że ją dostaniesz? Bóg uzdrawia tych, których sam chce - to wyłącznie Jego decyzja. Nie jest też maszynką do spełniania życzeń.

Poza tym – czy myślisz, że kiedy będziesz uzdrowiony z choroby, na którą cierpisz, lub kiedy dostaniesz pracę, o którą tak zabiegasz, lub kiedy znajdziesz w końcu żonę, lub męża, na którego od tak dawna czekasz, że będziesz wtedy szczęśliwy? A dlaczego nie miałbyś być szczęśliwy w tej chwili? Dlaczego nie miałbyś być wdzięczny za swoje życie takie, jakie jest? Czy przypadkiem nie gonisz za iluzją? Kto powiedział Ci, że tylko będąc kompletnie zdrowym będziesz szczęśliwy? Czy staniesz się nagle spełniony i szczęśliwy, jeśli weźmiesz ślub, lub jeśli znajdziesz kogoś, kto będzie chciał z Tobą pobrać? Jedna osoba cieszy się, że żyje, mimo, że w wypadku straciła obie nogi, ktoś inny jest nieszczęśliwy i czuje się bezwartościowy, bo brakuje jednego zęba. Na co więc czekasz? Możesz żyć pełnią życia w tej chwili, możesz być szczęśliwy mimo choroby, samotności, mimo niedostatku, musisz tylko zrozumieć, że choroby, niedostatki, wypadki, i samotność są częścią życia i dotykają wszystkich bez wyjątku - tylko od Ciebie zależy, czy pozwolisz im odebrać sobie swoje szczęście.

Przyjmij, że rzeczy są takie, jakie są, nie takie, jakie wg Ciebie powinny być. Jeśli spodziewasz się czegoś i oczekujesz na coś, nie będziesz nigdy szczęśliwy, dopóki tego czegoś nie osiągniesz, a jeśli to osiągniesz, będziesz szczęśliwy minutę, dwie, może kilka dni dopóki nie zaczniesz znów pragnąć czegoś innego. Możesz pragnąć materialnych rzeczy, lub duchowych. Ani jedne, ani drugie nie są złe same z sobie. Problemem jest pragnienie, chciwość tych rzeczy – nie będziesz miał spokoju, jeśli będziesz za nimi wciąż gonił. Pamiętaj, że w tej chwili nie potrzebujesz niczego więcej, aby być szczęśliwy. Masz wszystko, co potrzeba. Patrz i ciesz się tym, co masz. Nie koncentruj się na tym, czego Ci brakuje – to najlepszy sposób, aby wpędzić się w depresję. Nie osądzaj siebie, ani innych, ludzie są czymś więcej niż twarzami, gestami, uczynkami, ubraniami, a tylko tyle dostrzegasz patrząc na nich i na siebie.

12:24, transcendental
Link Komentarze (2) »
Życie, czy śmierć - wybór należy do Ciebie

Napisy, które można znaleźć na paczkach papierosów:

"Palenie tytoniu powoduje raka i choroby serca"

"Palenie zabija"

"Palenie powoduję bezpłodność"

"Palenie powoduje długą i bolesną śmierć"

"Palenie tytoniu zamyka naczynia krwionośne i jest przyczyną zawałów serca i udarów mózgu"

"Palenie tytoniu silnie uzależnia- nie zaczynaj palić".

Wrzuciłem tylko kilka informacji, do których każdy palacz ma dostęp, kiedy kupuje, a potem trzyma paczkę z papierosami. Nie można chyba prościej i jaśniej zakomunikować, że palenie jest bezpośrednią przyczyną śmierci - nie umrzesz co prawda po zapaleniu jednego, czy dwóch papierosów, ale każdy z nich sprawi, że będziesz żył krócej. Dlaczego ludzi palą mimo to? Pytanie wydaje się z początku bez odpowiedzi, wydaje się, że nałóg powoduje nieracjonalne myślenie, palacze również dają różne odpowiedzi: "Bo lubię", "A dlaczego nie", "To kolejna przyjemność, której nie chcę sobie odmawiać".

Myślę, że odpowiedź tkwi gdzieś głęboko ukryta pod tymi frazesami, i sami palacze do końca sobie tego nie uświadamiają, ale powód, dla którego palą, jest bardzo logiczny i ma ścisły związek z napisami, które zacytowałem powyżej. Zabrzmi to trochę przewrotnie, ale po głębszym zastanowieniu przyznacie mi rację:

Ludzie palą papierosy, bo chcą umrzeć, chcą być chorzy i bezpłodni, chcą być uzależnieni.

Chcą umrzeć, bo boją się życia. Strach przed życiem wydaje się większy, niż strach przed chorobą, cierpieniem i śmiercią. Czy kiedy sięgają po papierosa powoduje nimi właśnie ten strach, strach przed życiem? Palenie papierosów jest jak celebracja śmierci, inwestycja w swoją chorobę, ucieczka przed życiem. Zastanawiający jest fakt, że coraz więcej kobiet pali - czyżby fakt, że mężczyźni oddają im inicjatywę powodował w nich podświadomy lęk?

11:38, transcendental
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 29 czerwca 2006
Obiekty we wstecznym lusterku

Objects in a rear view mirror may appear closer than they are, czyli: obiekty we wstecznym lusterku mogą wydawać się bliższe niż są w rzeczywistości.

Nasza przeszłość. Wstydzimy się jej, naszych upadków, pomyłek, szczególnie tych, o których wiedzą wszyscy wokoło. Jak często nasi bliscy przypominają nam o naszych przeszłych niepowodzeniach. Jakże często oceniają nas na podstawie tego, co zrobiliśmy, albo jacy byliśmy kiedyś. A przecież zmierzamy do tego, co przed nami i wciąż się zmieniamy.

Jezus, kiedy przyszedł do Galilei, doświadczył co to znaczy "mieć przeszłość". On nie doświadczył upadków, lecz zanim dał się ochrzcić i zanim zaczął nauczać, był po prostu zwykłym Izraelitą, niewyróżniającym się zbytnio z tłumu. Podczas, gdy w innych częściach Izraela był już uznanym nauczycielem, który naucza z mocą i uzdrawia, we własnym mieście patrzono na Niego przez pryzmat przeszłości, nie pozwalając mu być Tym, kim był w rzeczywistości - Synem Bożym. Ludzie zrobili z Niego znów syna cieśli i nie chcieli przyjąć zmiany, jaka w Nim zaszła. "Jak on może, jak on śmie nauczać i uzdrawiać, przecież jest tylko synem cieśli, przecież go znamy i wiemy kim jest, nas nie oszuka".

Przeszłość jest w stanie zatrzymywać nas i nie pozwala nam czasem rozwinąć skrzydeł, nawet, jeśli jesteśmy już gotowi do lotu. Ludzie czasem robią nam krzywdę, bo patrząc na nas widzą kim byliśmy, a nie kim jesteśmy, albo kim możemy się stać. Bóg jest jak ogrodnik - On, kiedy patrzy na nasionko, wie jakie drzewo z niego wyrośnie, wie jaki owoc to drzewo będzie wydawało, i wie, że z tego owocu będą następne, i następne. On widzi wszystko co się dzieje teraz, zna naszą przeszłość, ale interesuje go przede wszystkim nasza przyszłość, zresztą sprawa przeszłości, wszystkim naszych upadków i niepowodzeń jest już załatwiona przez Jezusa.

Czy Jezus pozostał długo w Galilei? Czy dokonał tam wielu cudów? Nie, poszedł tam gdzie mógł być sobą, tym prawdziwym sobą, o którym usłyszał od Ojca: "To jest mój Syn umiłowany, w nim mam upodobanie". Żadne ludzkie gadanie nie mogło odebrać Jezusowi Jego tożsamości. Był tym, kim Ojciec powiedział, że był.

Kim Ty jesteś? Nazywają Cię złodziejem? Grzesznikiem? Ślepcem? Alergikiem? Synem tego, który nie był nikim szczególnym? Synem pijaka? Synem tchórza? Pamiętaj, to wszystko określenia Twojej przeszłości!

Kim więc jesteś?

09:17, transcendental
Link Komentarze (1) »
czwartek, 27 kwietnia 2006
Wojna płci

To, że charakter moich wpisów zachęca mężczyzn do zajmowania przywódczych pozycji w rodzinie, w pracy, i w społeczeństwie nie oznacza, że chcę w ten sposób dyskryminować kobiety. Nie zgadzam się jednak z utopijną postawa wielu feministek, które wierzą, że kiedy zastąpią mężczyzn we wszystkim, staną się prawdziwie wyzwolone i wszelka dyskryminacja się zakończy.

To prawda, że kobiety bywają na świecie dyskryminowane i głęboko nie popieram takich działań, (tak samo jak nie popieram dyskryminacji pod względem rasy, narodowości, religii, itp.), ale odpowiedzią na to nie powinna być agresywna postawa względem ogółu mężczyzn, jakby oni byli winni całemu złu na świecie, bo jeśli tak, to należałoby faktycznie ich odsunąć od wszelkich odpowiedzialnych stanowisk. Przypomina to trochę działalność Czarnych Panter - biali dyskryminują czarnych, więc w odwecie przyjmijmy ideologię, że to czarna rasa jest lepsza.

Każde dziecko wie, że mama i tato to nie jest to samo. Kiedy mama rodzi i wychowuje dzieci, tata musi w tym czasie dbać o rodzinę, zapewniać jedzenie, schronienie i ochronę. Z tego wycinka wspólnego życia mężczyzny i kobiety przenosi się to na ich całe życie, bo przecież wychowywanie dzieci to najwyższe powołanie, po to przecież ludzie się pobierają i zakładają rodzinę - żeby mieć potomstwo. Można oczywiście temu zaprzeczyć, być z drugą osobą jedynie dla własnej przyjemności, mieć żonę, albo męża ale nie mieć dzieci, ale nie zmienia to faktu, że każda zdrowa kobieta co miesiąc przechodzi proces, który przygotowuje ją do roli matki, nawet, jeśli ona wmawia sobie, że nigdy matką nie chce być.

Dlatego właśnie, z punktu widzenia roli i funkcji mężczyzny w rodzinie, uważam, że mężczyznom, którzy rodziny mają, potrzebne są umiejętności konieczne do wypełniania tych funkcji, a są to funkcje odmienne od funkcji kobiety. Nie mam wątpliwości, że kobiety są w stanie wykonywać wszystkie zawody, jakie tylko są na ziemi, tylko że nie trzeba tego już dłużej udowadniać, bo nie prowadzi to do harmonii, ale do zamieszania i chaosu. 

09:08, transcendental
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 10 kwietnia 2006
Zima, wiosna, lato, jesień, ...

Sezony w życiu.

Nikt nie lubi zimy (: może poza narciarzami :), nie lubimy zmarzniętych palców, ani widoku czarnych i ponurych karykatur drzew.

Ale życie nie kończy się na zimie - ZAWSZE przychodzi wiosna, tak jak po nocy zawsze przychodzi nowy dzień.

A u Ciebie? Jest noc, czy dzień? Zmierzcha się, czy świta?
Noc nigdy nie jest centralną częścią Twojego życia - to tylko krótsza lub dłuższa przerwa między słonecznymi dniami. Być może teraz wokół Ciebie jest ciemno i zimno, a Ty jesteś zmarznięty i zdezorientowany, ale tak jest przecież zawsze na kilka godzin przed świtem, prawda? Już wkrótce poczujesz ciepły dotyk słońca na twarzy, Twoje dłonie ogrzeją się w jego blasku, a kiedy zajaśnieje na niebie, Ty wreszcie przestaniesz pytać dlaczego.

Dlaczego noc tak długo trwa? Dlaczego drzewa w moim ogrodzie są martwe i pozbawione liści?

Gdy wstanie słońce i gdy przyjdzie wiosna przekonasz się, że Twój ogród się obudzi i zakwitnie - nie wycinaj w zimie śpiącej jabłoni, a jej jabłka będą Cię posilać, kiedy przyjdzie jesień i następne chłodne dni.

Zbieraj siły, umacniaj korzenie, Twoje słońce jest już blisko, tuż pod horyzontem.

(inspired by P.G.)

09:49, transcendental
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 06 kwietnia 2006
Komentarze

Na prośbę osób, które nie mają konta na bloxie a chcą się podzielić swoją opinią na tym blogu aktywowałem opcję komentarzy bez logowania.

Miłego komentowania :)

12:19, transcendental
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 21 marca 2006
I had a dream...

W moim śnie jakiś górnik zatrudnił mnie jako swojego pomocnika - pracował bez światła w tunelu i żeby wrócić na powierzchnię kierował się słuchem. Ja właśnie miałem zapewniać mu odpowiedni sygnał dźwiękowy, żeby mógł w ciemności znaleźć drogę powrotną. Mój pracodawca udzielił mi właśnie reprymendy, bo nie sprawdzałem się jakoś i dźwięk, który generowałem był zbyt cichy. Powiedział, że jeśli się nie poprawię to poszuka kogoś innego na moje miejsce. Górnik zniknął w swoim tunelu jak wielki, czarny kret w swojej norze, a ja spojrzałem na "instrument", który mi dał. Wyglądało to jak sprzączka od paska: metalowa klamerka z pierścieniami i ruchomym metalowym prętem pośrodku. Próbowałem sobie przypomnieć w jaki sposób wydobyć z tego dżwięk. Miało to prawdopodobnie służyć jako swojego rodzaju dzwonek - trzeba było potrząsnąć, żeby pręt uderzał o metalowe pierścienie. Po pewnym czasie przyszedł czas dać sygnał, który miał poprowadzić górnika na powierzchnię. Zacząłem potrząsać klamerką, ale dźwięk był głuchy i słabo słyszalny. Zdawałem sobie sprawę, że mój sfrustrowany już trochę pracodawca właśnie siedzi po ciemku w tunelu i czeka na sygnał, żeby móc trafić do wyjścia. Próbowałem wszystkie możliwe kombinacje, obracałem klamerką na wszystkie strony, machałem szybciej i wolniej, mocniej i słabiej, ale dźwięk wciąż był zbyt słaby. Wiedziałem, że to moja ostatnia szansa, żeby dać sygnał a jeśli mi nie wyjdzie, to zostanę zwolniony. Górnik w tym czasie pewnie szukał po omacku drogi, z rękami pełnymi urobku i z ustami pełnymi przekleństw pod moim adresem.

Nagle rewelacyjny pomysł wpadł mi do głowy. Może po prostu zrezygnuję z tego, co nie działa i znajdę inny sposób, żeby narobić trochę hałasu. Zacząłem śpiewać, w moich rękach w niewyjasniony sposób znalazła się gitara. Wiedziałem, że tym razem sygnał, który daję jest dobrze słyszalny - co więcej, wcale się nie męczę przy jego nadawaniu - sprawia mi to przyjemność!

W tym momencie się obudziłem i w umyśle miałem wyjaśnienie tego snu - nie tylko dla mnie, ale dla każdego, kto w swoim życiu czuje się nie na swoim miejscu:

"Masz wszystko, co jest potrzebne. Czasami tylko pod wpływem innych ludzi, którzy Cię nie znają i nie rozumieją daru, którym Bóg Cię obdarzył próbujesz robić coś wbrew temu. To nie ludzie są temu winni, to nie Bóg się pomylił, to nie Ty jestes bezużyteczny - po prostu używasz niewłaściwego narzędzia w niewłaściwy sposób. Może ta klamerka w moim śnie to był kamerton, który jest bardzo pomocny przy strojeniu gitary, ale do gry się nie nadaje. Jeśli masz problem, to nie szukaj winy ani u Boga, ani u innych, ani w samym sobie - znajdź odpowiedź, znajdź właściwe narzędzie wśród tych, w które wyposażył Cię Twój Stwórca.

I użyj go!"

11:19, transcendental
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 23 lutego 2006
Jak nóż

Płeć męska to kwestia genów,
Męskość to kwestia wyboru.

Co czyni z chłopaka mężczyznę? Czy wystarczy, że osiągnie wiek 18 lat i automatycznie staje się mężczyzną? Czy męskość to coś, co trzeba nieustannie odowadniać - przed partnerką, kolegami i przed samym sobą? Czy relacja z ojcem rzutuje na nasze poczucie męskości? To ważne pytania, jeśli chcemy dojrzeć do męskości.

Z drugiej strony boimy się być mężczyznami, bo łykamy negatywne stereotypy, jakoby wszystkie typowo męskie cechy prowadziły do wojen, zbrodni, prześladowań, itp. Hitler i Stalin byli w końcu facetami. Mężczyźni są niebezpieczni - bycie niebezpiecznym mamy wpisane w geny. Tak samo jak nóż można to wykorzystać w dwojaki sposób - może być użyty jako śmiercionośna broń i wbity w czyjąś pierś, lub można nim ukroić kromkę chleba, żeby nakarmić głodne dziecko. Jednak nóż, który jest ukryty ze strachu, że można się nim skaleczyć, że można kogoś zranić, jest bezużyteczny i w końcu rdzewieje. Nie ma potrzeby się bać - trzeba nauczyć się posługiwać swoim nożem, dla dobra swojej kobiety, dla dobra społeczności, dla dobra kraju, dla dobra świata. Jeśli jest zardzewiały - oczyścić, jeśli przytępiony - naostrzyć, jeśli schowany - wyjąć i zacząć go używać.

"Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz." (Mat 10,34)

09:03, transcendental
Link Dodaj komentarz »
środa, 25 stycznia 2006
Masz wiadomość

                              Otwieram skrzynkę
                              A Ty rzucasz linę
                              Niebieską
                              Żebym mógł przejść
                              Na Twoją stronę...

                                          24.01.2006

13:39, transcendental
Link Komentarze (3) »
środa, 18 stycznia 2006
Jak sobie pościelesz...

Rozważań o zwycięstwach ciąg dalszy...

To prawda, że mówiąc dobrze o sobie, o partnerze, o dzieciach, o swojej pracy zwiększamy ich wartość w swoich oczach oraz w oczach innych. Podobnie, kiedy mówimy złe rzeczy na swój temat, czy na temat naszych bliskich, naszej pracy i rzeczy, które posiadamy - tracą one na wartości. Nasze słowa są jak ziarno a my będziemy zbierać to, co sami siejemy.

Ale nie tylko słowa są "ziarnem" w naszym życiu. Jest nim również nasz czas i zaangażowanie. Jeśli poświęcamy swój czas na określone działanie, będziemy rozwijać dany obszar naszego życia, z korzyścią, lub też ze stratą dla siebie. Dzięki umiejętnej organizacji swojego czasu możemy realizować swoje plany i marzenia a poprzez jej brak będziemy się oddalać od ich realizacji. Jeśli dużo czasu poświęcamy na grę w tenisa, wtedy nasza kondycja będzie się poprawiać, a z czasem możemy osiągnąć poziom pozwalający na udział w konkursie. Zyskamy zdrowie i satysfakcjonujące umiejętności. Jeśli jednak spędzamy czas na bezproduktywnych zajęciach, które nie tylko nie prowadzą do celu, ale nas od niego oddalają, wtedy siejemy chwasty do swojego życie. Przykładem takich chwastów w życiu tenisisty może być np. przesiadywanie w barach i picie piwa (strata czasu, pieniędzy i zdrowia). Niektóre chwasty są szczególnie niszczące i dodatkowo trudne do usunięcia: np. narkotyki, pornografia, itp.

Wiadomo, że każdy z nas ma ograniczone zasoby czasu, pieniędzy, itd. Każdy ma jedynie 24h na dobę, niektórzy mogą mieć więcej, jeśli decydują się na krótszy sen, jednak wciąż zasoby są ograniczone. Jeśli godzinę czasu zmarnujemy na oglądanie telewizji, mamy jedną godzinę mniej na inne, ważniejsze zajęcia. Nie chodzi o to, żeby całkowicie rezygnować z odpoczynku, czy rozrywki, te dwie rzeczy bowiem są b. istotne dla naszej higieny psychicznej - chodzi raczej o to, żeby znależć czas na realizacje naszych priorytetowych działań. Tak samo jest z pieniędzmi. Jeśli tenisista dysponując stypendium w wysokości 1000 zł po opłaceniu wszystkich koniecznych rachunków spożytkuje te pieniądze na rozrywki, zabawę, alkohol i papierosy może nie wystarczyć mu pieniędzy na nowy sprzęt, ubiór, itp.

W każdej dziedzinie od naszych decyzji zależy, czy będziemy się rozwijać, czy będziemy się oddalać od celów, jakie sobie postawiliśmy.

16:47, transcendental
Link Komentarze (1) »
środa, 11 stycznia 2006
Poradnik Zwycięzcy

1. Jeśli chcesz być Zwycięzcą w swoim życiu, naucz się przegrywać:
- wyciągaj wnioski z porażek, otrząsaj się i próbuj dalej
- nie obwiniaj innych za to, że Tobie się nie udało - bierz odpowiedzialność za przegraną

2. Naucz się korzystać z pomocy innych
- ucz się jak być dobrym przywódcą. Pomagaj innym jak tylko możesz nie oczekując niczego w zamian a przyjdzie czas, że ludzie będą tak pomagać Tobie. Stój po stronie swojego przywódcy i wspieraj go, a zyskasz godnych zaufania współpracowników w swoim czasie.

3. Myśl i mów jak Zwycięzca
- osoby i rzeczy, o których mówisz dobrze, stają się jeszcze lepsze
- osoby albo rzeczy, które nieustannie krytykujesz i na temat których narzekasz (włączając siebie) stają się gorsze.
Lekcja: Mów dobrze o sobie, krytykuj tylko kiedy jest to niezbędne.
- szanuj własne słowa: jeśli coś obiecałeś, dotrzymuj obietnicy, choćby miało cię to dużo kosztować. Z czasem nauczysz się składać tylko takie obietnice, których będziesz w stanie dotrzymać. Ucz się od Boga: kiedy On coś mówi, dba o to, aby to się wykonało: żadne Jego słowo nie wraca do niego, dopóki nie wykona swojej pracy.

4. Celebruj swoje zwycięstwa razem z bliskimi
- jeśli masz powód do dumy i radości - ogłaszaj to i świętuj!

5. Znajdź Mentora, który nauczy cię być Zwycięzcą. Najlepszym z nich jest oczywiście Jezus, który zwyciężył wypełniając obietnice Ojca - złożył za nas ofiarę z samego siebie na krzyżu, lecz odzyskał życie i razem z Ojcem króluje teraz w niebie. Dzięki Pismu i Duchowi Świetemu można poznać Jezusa, Jego charakter i uczyć sie od Niego samego, potrzebujesz również ludzi takich jak Ty, którzy zaszli na tej drodze dalej  od Ciebie - rozmawiaj z nimi, zadawaj pytania i ucz się od nich.

6. Pamiętaj - bycie Zwycięzcą nie zależy od bilansu zwycięstw i porażek - zwykle porażek jest i tak więcej. Zwycięzca to ktoś, kto wierzy w to, co robi i doprowadza to do końca mimo przeciwności. Zwycięzcą się nie bywa, Zwycięzcą się jest!

09:24, transcendental
Link Komentarze (1) »
czwartek, 05 stycznia 2006
Komórki do wynajęcia

Znacie zabawę w komórki do wynajęcia? Biorący udział w tej grze krążą wokół krzeseł, których jest o jedno mniej, niż uczestników. Na dany sygnał siadają, a jedna osoba zostaje bez krzesła - odchodzi, zabiera jedno krzesło i zabawa toczy się dalej, dopóki nie zostanie tylko jeden gracz-zwycięzca.
W życiu jest trochę inaczej, zwykle dla każdego wystarczy krzeseł, trzeba tylko znaleźć to swoje. Problem polega na tym, że ludzie często nie zajmują należnego im miejsca, a powstałą w ten sposób pustkę zajmuje ktoś inny. Wiadomo, w naturze nie ma czegoś takiego jak pustka - jeśli wyginą drapieżniki, zaraz znajdzie się gatunek, który zajmie powstałą niszę, bo regulująca funkcja drapieżników jest konieczna dla przetrwania innych gatunków.
Podobnie w rodzinie, ktoś musi trzymać ster, nadawać kierunek, zapewniać bezpieczeństwo, być tzw. głową. Paradoksem naszych czasów jest fakt, że mężczyźni, którzy są powołani, aby sprawować taka przywódczą funkcję w rodzinie i w społeczeństwie dobrowolnie abdykują, rezygnują z tej zaszczytnej, ale też b. wymagającej pozycji, która przecież musi być sprawowana. Zmusza to kobiety, czy tego chcą, czy nie chcą, do objęcia funkcji, którą dzielnie spełniają, ale która nie daje im w zamian spodziewanej satysfakcji. Z kolei mężczyźni nie mogą znaleźć sobie odpowiedniego miejsca i wiodą życie pełne goryczy i rozczarowania.

Panowie! Przypomnijcie sobie dziecięcą zabawę w komórki do wynajęcia! Obudźcie w sobie zwycięzcę, który będzie walczył o należne mu miejsce, bo Wasze kobiety pragną zwycięzców a nie pantoflarzy, po których mogą deptać. Nawet jeśli dla nich oznacza to przegraną w grze o "pierwsze krzesło" to tak naprawdę jest zwycięstwem, bo w końcu poczują się bezpieczne i spełnione przy waszym boku.

13:08, transcendental
Link Komentarze (2) »
Szkicownik myśli

Inauguracyjny wpis to trochę taki manifest, żeby od początku było wiadomo o co chodzi autorowi, no i żeby sam autor pamiętał po co tego bloga założył:

Piszę tu na swój użytek, ma to być pewnego rodzaju szkicownik do zapisywania myśli, obrazów, rewelacji, które po krótszym, lub dłuższym okresie "leżakowania" umieszczę w poważniejszych miejscach.

Mimo to zapraszam do komentowania wpisów, miło mi będzie jeśli komuś spodoba się to, co piszę; celną krytykę też będę uwzględniał.

10:41, transcendental
Link Dodaj komentarz »